• Wpisów: 164
  • Średnio co: 14 dni
  • Ostatni wpis: 4 lata temu, 16:08
  • Licznik odwiedzin: 40 866 / 2344 dni
 
mala0727
 
Porzuciłam *pingera* na rzecz blogspot. Pojawiam się tu i znikam. Tam jestem aktywna.

Jestem na trzecim roku studiów zaocznych, piszę licencjat. Na przełomie kwietnia i maja powinnam zdać trzeci rozdział pracy dyplomowej. Zawalam. Po terminie marcowym drugiego rozdziału nadal mam tylko pół drugiego i zaakceptowany pierwszy. Trzeci nie ruszony.
*Dlaczego?*
Czas, czas, czas...
brak weny, chęci, motywacji.

Nie mam na nic ochoty co wiążę się z nauką.

Dalej...
Jestem na 2-gim roku TUK, więc w czerwcu piszę dyplom, otrzymując Technika Usług Kosmetycznych. Z tym sobie poradzę. Nie mam wątpliwości. Jednak przygotować się trzeba. Nie można spocząć na laurach.
Jest to szkoła dzienna.

Obecnie chodzę na cheerleading w mieście, w którym mieszkam i uczę się w szkole dziennej. Zajęcia odbywają się w poniedziałki i piątki.

Zjazdy na studiach są co dwa tygodnie od piątku do niedzieli.

*Myślicie czy dam radę wszystko pogodzić?*
Poniedziałek: szkoła, trening
Wtorek, środa, czwartek - szkoła
Piątek: szkoła, trening/studia

Trening mam o godzinie 18:15
W tym czasie mam zajęcia na PG z przedmiotu, z którego w tym dniu mam wykład i ćwiczenia.

Mogłabym zrezygnować z piątkowych zajęć, jednak obawiam się (ambicja i lękliwość się objawia),że nie chodząc na zajęcia nie dam rady zaliczyć przedmiotu.

Zostały mi 4 zajęcia, w tym jedne nieobecne.
Nie chciałabym rezygnować z treningów.

Wiecie?
Jedyne na co mam aktualnie ochotę, to *wysiłek fizyczny*.
Mogłabym całymi dniami ćwiczyć cokolwiek, gdziekolwiek. W słońce, upał, czy zimno i deszcz. Na powietrzu, w budynku, na sali, na siłowni. Samodzielnie, w grupie,na macie, siedząc, leżąc, stojąc, na boku, horyzontalnie, nawet na głowie, z gumą theraband, piłkami, hantlami, na bieżni, na rowerku, na steperze, brzuszki, skłony, wymyki, odmyki, fitness, zumba, pilates, stretching, joga, BPU, każdą część ciała, równowagę.

To mi daje spokój. To mi daje chęć,żeby wstawać z łóżka.
Mam dość nauki i mam dość braku czasu.
Imprezy i relaks są obecne,przyjaciele, znajomi, zakupy, pielęgnacja. Jednak czegoś tu brak. Czegoś ważnego. Odpoczynku od codziennej gonitwy, od spełniania oczekiwać wobec samej siebie - odpoczynku od samej siebie.
Po co podejmuję się tylu rzeczy?
Co ja tym zapełniam...
:(


Kto da mi więcej dni w tygodniu. Kto da mi więcej miesięcy w semestrze?
*Kto mi da czas na wszystko?*

*Dajcie mi radę*
Rezygnować z czegoś?
Pogodzę to wszystko?
Uda mi się?
Nie uda?
Wyjdę zwycięsko?
Przegram, bo padnę, zawalę coś....


Wstawiam link do zespołu dziewczyn z mojej szkoły tańca, niedawno do nich dołączyłam.
Widzę się w takiej dyscyplinie :D
*
*

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
  •  
     
    @mala0727: kurczę no to ciężka sprawa. Ja na szczęście rzuciłam studia po I roku, własnie dlatego, że nie dawały mi szczęścia i były przypadkowym wyborem. Teraz też robię TUK-a i to jest "prawie" to co chcę w przyszłości robić :)
    Musisz chyba spiąć pupę i dać z siebie wszystko. Bo faktycznie jesteś już przy końcu i jak tyle przetrwałaś to jakoś przetrwasz resztę :* Ja w to wierzę i na prawdę mocno trzymam kciuki :*
     
  •  
     
    @Everything Girly: odp na 1. nie - nie dają mi szczęścia, studia nie są przyjemnością, zwłaszcza,że to nie jest wymarzony kierunek a bardziej wyborem zadecydował przypadek. Poznałam wspaniałych ludzi, uwielbiam ich, ale po za tym nie mam ochoty uczyć się przedmiotów, które zupełnie mnie nie interesują zwłaszcza, gdy kolidują z zajęciami, które dodają mi energii do życia.
    odp na 2. zrezygnować? ulga? nie. Nie mogę zrezygnować ze szkół, zwłaszcza,że jestem już niemal na finiszu. Z treningów też nie, wymagają obecności, czuję się zobowiązana dawać z siebie jak najwięcej. Boli mnie świadomość, że tylko z tego mogłabym zrezygnować dla dobrych wyników zakończenia szkoły i studiów. Nie chcę :( Tyle radości i siły dawno w sobie nie miałam.
    Jest jeszcze coś... przywiązuję się do instruktorek... szkoda, by było mi to porzucić, zwłaszcza,że na mnie liczą.
     
  •  
     
    @mimi's: jest ciekawie! treningi sprawiają mi to dużo frajdy, uwielbiam ruch  :D
     
  • awatar
     
     
    gość
    @BogusiaM: dzięki Bogusia :)
     
  • awatar
     
     
    mimi's
    będziesz Panią Cheerleaders :) no no ! zapowiada się ciekawie!
     
  •  
     
    Ja wierzę, że dasz radę. Bo jeżeli się czegoś bardzo chce to można to osiągnąć. Jednak powinnaś pomyśleć tylko o sobie i odpowiedzieć sobie na dwa pytania: 1.Czy to co teraz robisz i te wszystkie rzeczy, których się podjęłaś dają Ci szczęście? 2. Czy jeżeli z czegoś zrezygnujesz to odetchniesz z ulgą? Wydaje mi się, że to może pomóc. W każdym razie trzymam za Ciebie mocno kciuki :*
     
  •  
     
    UDA SIĘ! jak nie Tobie to komu>
     
  •  
     
    @I Love MakeUp: kocham wysiłek fizyczny, aktualnie nauka przychodzi mi z trudem, ale może jak będą dłuższe dni, będzie lepiej ? ;P
     
  •  
     
    Ojej ;/ widzę, że u Ciebie nawał zajęć jak cholerka.
    Z tymi treningami piątkowymi musisz pokombinować, bo rozumiem, że na studiach bardziej Ci zależy. No, ale wiadomo, człowiek MUSI mieć jakąś pasję:D!
    Praca też się sama nie napisze.

    Nie zniechęcaj się na samym początku!
    Spróbuj na razie "trzymać 5 srok za ogon", w miarę upływu czasu myślę, że zorganizujesz sobie to jakoś, żeby mieć czas na wszystko.
    Pozdrawiam:)
     
  •  
     
    bardzo fajny układ, kiedyś też ćwiczyłam areobik sportowy i zawsze z podziwem patrzyłam na starsze koleżanki, które machały pomponami :D mam nadzieję, ze czasowo się wyrobisz, bo jak kochasz to co robisz to zawsze się uda:)